Discussion:
Żydowska policja w służbie gestapo
(Wiadomość utworzona zbyt dawno temu. Odpowiedź niemożliwa.)
mkarwan
2016-04-20 06:12:36 UTC
Permalink
Raw Message
Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i
wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników.
W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na
ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów
na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich).

Z ostrym potępieniem tej kolaboracji wystąpiła najsłynniejsza żydowska
myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce "Eichmann w Jerozolimie"
(Kraków 1987).
Napisała tam m.in. (s. 151):
"Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego
narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii".

Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację
żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę.
Arend stwierdziła wprost:
"O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z
partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się
uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną
władzę do chwili, gdy ich także deportowano" (tamże, s. 151).

Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu
ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo
mniej Żydów.
Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów.

W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat:
funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o
majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do
pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady.

Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich
elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie
niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków.

O tym wszystkim Jan Tomasz Gross milczy w swoich książkach pełnych tak
wielu oszczerczych tyrad oskarżycielskich przeciw Polakom.

Milczy o tej zbrodniczej kolaboracji również Żydowski Instytut Historyczny,
przecież państwowa placówka "naukowa" ze swoim dyrektorem Pawłem Śpiewakiem
i innymi pracownikami "naukowymi" tej placówki - Aliną Całą i Chaną Grynberg
( Haliną Grubowską) oskarżających Polaków o dokonanie mordów na 3 milionach
Żydów.

Należy więc odświeżyć pamięć o sprawach kolaboracji z Gestapo przez
Judenraty i żydowską policję, od lat tak gorliwie przemilczanej - wbrew
prawdzie historycznej - przez różne wpływowe dziś w Polsce media i
wydawnictwa.

Żydowski autor Baruch Milch tak pisał w przejmującej relacji o losach Żydów
na byłych wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i
tarnopolskie):
"W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach Gestapo do niszczenia
Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, są "Gestapo na żydowskiej
ulicy".

Powołano Ordnungsdienst (służbę porządkową) jako organ wykonawczy składający
się z najgorszych elementów (...). gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić
politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni, by tymi pieniędzmi
przekupić władze i Gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i
najbliższej rodziny.

Nie znam ani jednego wypadku, żeby Judenrat bezinteresownie pomógł któremuś
Żydowi (...).
Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie ogromnych podatków i
nałożonych kontrybucji, łapania do łagrów i napadów na domy żydowskie,
Judenraty używały swojej Ordnungsdienst, której dawali procent z łupu, a ci
ludzie w liczbie dziesięciu-piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny
sposób, niszcząc i rabując, cokolwiek się dało, i to ze straszną
bezwzględnością". (Por. B. Milch: "Testament", Warszawa 2001, s. 106-107).

Pytanie, czemu Gross nawet jednym zdaniem nie wspomniał w swej przeznaczonej
dla Amerykanów ponad 300-stronicowej książce o rabunkach na Żydach
dokonywanych przez żydowską policję na zlecenie Judenratu?
Czyż to kolejne przemilczenie nie jest jaskrawym dowodem braku u Grossa
nawet cienia elementarnej uczciwości intelektualnej?
Nie pisze o żydowskiej policji, która nawet jednym zdaniem nie została
wspomniana w "naukowych dziełach" Grossa.

W tejże książce Milcha czytamy na s. 126-127:
"(...) Judenrat załatwił z tymi mordercami, że do trzech godzin dostarczy im
żądane trzysta osób.
Sami Żydzi musieli łapać i wydawać braci i siostry w ręce katów, którzy
stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych
przyjęli pałkami albo nahajkami, a później wywieźli na rzeź do Bełżca (...).

Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukraińskiej policji i kilku
Niemców, którym jeszcze zapłacono, by prędko pracowali, gonili po ulicach,
jak wściekłe psy czy opętańcy, a pot się z nich lał strumieniami (...).
Straszny to był widok, jak Żyd Żyda prowadził na śmierć (...)".

Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć
odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, "król" getta
łódzkiego na usługach Niemców.
Był on absolutnym władcą getta, w którym kursowały specjalne pieniądze
"chaimki" i "rumki" oraz znaczki pocztowe z jego podobizną.
Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne
kobiety.
W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańcami getta
gorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią
większość swych żydowskich umęczonych poddanych do obozów zagłady.
W końcu jednak i jego Niemcy wysłali do Oświęcimia.
Podobno natychmiast padł ofiarą swych żydowskich współwięźniów, którzy nie
zwlekając ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go
żywcm w obozowym piecu (Por. E. Reicher: "W ostrym świetle dnia. Dziennik
żydowskiego lekarza 1939-1945", oprac. R. Jabłońska, Londyn 1989, s. 29).

Żydowscy policjanci byli okrutniejsi od Niemców.

Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisał o
żydowskiej
Dzieci wydawały na śmierć rodziców, rodzice dzieci:

Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w
Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek
Bundu.
Wspominając lata wojny, Goldstein pisał bez ogródek:
"Z poczuciem bólu i wstrętu wspominam żydowską policję, tę hańbę dla pół
miliona nieszczęśliwych Żydów w warszawskim getcie (...).

Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto
jak banda dzikich zwierząt.
Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski
przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji.

Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych,
nawet członków najbliższej rodziny.
Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z
usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą" (Por. B. Goldstein: "The Star
Bear Witness", New York 1949, s. 66, 106, 129).

Klara Mirska, Żydówka, która opuściła Polskę w 1968 roku, nie miała w swych
wspomnieniach dość złych słów dla odmalowania niegodziwości niektórych
przedstawicieli środowisk żydowskich w czasie wojny.
Opisała następującą historię:
"Syn przewodniczącego Judenratu jednego z gett został skazany przez Niemców
na śmierć.
Przyprowadził go na egzekucję jego ojciec.
On miał go powiesić w ciągu kilku minut.
Gdyby tego nie uczynił, miał sam zostać powieszony.
Taki niesamowity żart wymyślili Niemcy.
Ojciec, któremu chęć pozostania przy życiu przysłoniła wszelkie uczucia
miłości rodzicielskiej, zaczął poganiać syna.
Czynił to na oczach rozbawionych Niemców i stojących w milczeniu przy tej
scenie Żydów:
"No, prędko rozbieraj buty!
No, pośpiesz się, i tak ci nic nie pomoże" (Wg K. Mirska: "W cieniu
wielkiego strachu", Paryż 1980, s. 447).

W sierpniu 1942 r. żydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku
wyciągnął z bezpiecznej kryjówki swoją żonę i córeczkę i odprowadził je do
transportu śmierci. Calek Perechodnik "Spowiedź" wyd. Karta Warszawa 2004.

I wydanie książki "Calek Perechodnik" zostało sfałszowane przez Żydowski
Instytut Historyczny.
Fałszerstwo odkrył prof. David Engel mieszkający w USA badacz stosunków
polsko-żydowskich- (czasopismo "Polin" nr 12, 1999 r. ).

Czemu o takich przypadkach zezwierzęcenia niektórych Żydów i fałszerstwach
publicystycznych nie informuje Amerykanów Jan Tomasz Gross , tak gorliwie
rozpisujący się na temat sadyzmu Polaków?

Warto przytoczyć, co ten sam Calek Perechodnik, skądinąd nienawidzący bez
reszty Polaków, wypisywał na temat swych własnych kolegów z żydowskiej
policji:
"Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla policjantów żydowskich w Warszawie
(...).
Skamieniały im serca, obce stały się wszelkie ludzkie uczucia.
Łapali ludzi, na rękach znosili z mieszkań niemowlęta, przy okazji rabowali.

Nic też dziwnego, że Żydzi nienawidzili swojej policji bardziej niż Niemców,
bardziej niż Ukraińców" (Calek Perechodnik: "Czy ja jestem mordercą?",
Warszawa 1993, s. 112-113).

Nader bezwzględny jest osąd Judenratu i żydowskiej policji, zawarty w
dzienniku byłego dyrektora szkoły hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana.
W swym dzienniku Kaplan nazwał wprost Judenraty "hańbą społeczności
warszawskiej" wielokrotnie piętnując zbrodnicza działalność policji
żydowskiej, pisząc:
"Żydowska policja, której okrucieństwo jest nie mniejsze od nazistów,
dostarczała do punktu przenosin na ulicy Stawki więcej niż było w normie, do
której zobowiązała się Rada Żydowska (...).
Naziści są zadowoleni, że eksterminacja Żydów jest realizowana z całą
niezbędną efektywnością.
Czyn ten jest dokonywany przez żydowskich siepaczy (Jewish slaughterers)
(...).
To żydowska policja jest najokrutniejszą wobec skazanych (...).
Naziści są usatysfakcjonowani robotą żydowskiej policji, tej plagi
żydowskiego organizmu (...).
Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyrżnęli ulice Zamenhofa i Pawią (...).
SS-owscy mordercy stali na straży, podczas gdy żydowska policja pracowała na
dziedzińcach.
To była rzeź w odpowiednim stylu - oni nie mieli litości nawet dla dzieci i
niemowląt

Wszystkich z nich, bez wyjątku, zabrano do wrót śmierci" (Por. "Scroll of
Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan", New York 1973, s. 384, 386,
389, 399).
Na s. 231 swej książki Kaplan cytuje jakże gorzki ówczesny dowcip żydowski.
Miał on formę krótkiej modlitwy:
"Pozwól nam wpaść w ręce agentów gojów, tylko nie pozwól nam wpaść w ręce
żydowskiego agenta".

Żydowski Instytut Historyczny obrał za patrona Emanuela Ringelbluma
polskiego historyka, pedagoga i działacza społecznego pochodzenia
żydowskiego, twórcy podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego.
Tako oto ich patron pisze:
"Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem.
W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach
do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą.
Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją.
Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia.
Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji,
polegającej na prowadzeniu swych braci żydowskich na rzeź.

Żydowska policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego
gorliwie ją wykonała.
Jak to się wydarzyło, iż przeważnie inteligenci, żydowscy adwokaci, lekarze,
inżynierowie (większość oficerów była przed wojną adwokatami) - sami
przykładali rękę do zagłady swych braci.

Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i
chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź (...).

Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców,
Ukraińców, czy Łotyszy.

Niejedna kryjówka została "nakryta" przez policję żydowską, która zawsze
chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi.

Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (...).
Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności.
Skąd taka wściekłość u naszych Żydów?
Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci,
ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?

Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że ci zbójcy za ręce i nogi
wrzucali kobiety na wozy (...).

Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów
nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej" (E. Ringelblum:
"Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 - styczeń 1943", Warszawa 1988,
s. 426, 427, 428).

Tyle patron Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Natomiast współcześnie:
powołany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego na stanowisko
dyrektora ŻIH Paweł Śpiewak, oraz współpracujący z nim "naukowcy" Alina
Cała i Chaja Grynberg obarczają bez dowodów naukowych Polaków winą
zamordowania 3 milionów Żydów nie wspominając o działaniach żydowskiej
policji w gettach niemieckich w Polsce i znęcaniu się i mordach na Polakach
pochodzenia żydowskiego.
Dlaczego opinia publiczna nie została powiadomiona o fałszerstwach
dotyczących "Spowiedzi" Calka Perechodnika?
Aleksander Szumański
źródło
http://www.fronda.pl/blogi/prawda-o-nobliscie/zydowska-policja-w-sluzbie-gestapo,29050.html
T***@somewhere.in.the.world
2016-04-20 16:16:33 UTC
Permalink
Raw Message
In article <57171dd1$0$650$***@news.neostrada.pl>,
"mkarwan" <***@poczta.onet.pl> wrote:

[...]
Jaki jest powod dla ktorego wkleja pan tutaj te swoje swoje bzdety?

Nieszczesny panie mkarwan, grupy dyskusyjne, w szczegolnosci
pl.sci.historia to nie miejsce na panska antysemicka propagande.
Wzywam pana do zaprzestania spamowania grup dyskusyjnych i zgloszenia
sie ze swoja zydowska obsesja na leczenie.

Tak czy siak ponizsze slowa sa z panem nierozerwalne:
mkarwan, nieszczesny, antysemita, tchorzliwy, troll, Stalowa Wola,
oblakany, propaganda, mowa, nienawisci, genetyczny, klamca, prowokator,
manipuluje, rznie, glupa, kampania, antyzydowska, donosiciel
--
TA
mkarwan
2016-04-20 17:15:58 UTC
Permalink
Raw Message
Post by T***@somewhere.in.the.world
Nieszczesny panie mkarwan, grupy dyskusyjne, w szczegolnosci
pl.sci.historia to nie miejsce na panska antysemicka propagande.
Wzywam pana do zaprzestania spamowania grup dyskusyjnych i zgloszenia
sie ze swoja zydowska obsesja na leczenie.
mkarwan, nieszczesny, antysemita, tchorzliwy, troll, Stalowa Wola,
oblakany, propaganda, mowa, nienawisci, genetyczny, klamca, prowokator,
manipuluje, rznie, glupa, kampania, antyzydowska, donosiciel
Po raz kolejny ostrzegam Pana, Panie Sadurski, że pisze Pan o mnie nieprawdę
mając na celu pomówienie i znieważenie mnie.
Zgodnie z art. 212 par. 1 i 2 oraz art.216 par.1 i 2 KK. są to czyny
zabronione.
Jako Żyd po raz kolejny Pan świadomie kłamie i łamie prawo.

Gdyby oceniać Żydów tylko na podstawie Pańskiego zachowania można by
napisać, ze Żydzi podobni Panu to kłamcy, chamy i tchórze łamiący prawo.

Loading Image...
Na zdjęciu Marcin Sadurski na tablicy upamiętnijącej Tytusa Chałubińskiego
zasłania nazwisko lekarza.

Loading...